5 rzeczy niezbędnych podczas wycieczki z dziećmi

 

 

Dzisiaj przedstawiam Wam mój niezbędnik, czyli 5 rzeczy które zawsze zabieramy na wycieczki z dziećmi. Nie są to modne gadżety, tylko najpotrzbniejsze przedmioty, których właściwie nie wypakowujemy nigdy z plecaka.

 

#1 PLASTRY I OCTENISEPT

Moje dzieci są bardzo energiczne i aktywne. Zadrapania, otarcia i małe ranki zdarzają nam się prawie codziennie, nie tylko podczas większych wypraw, ale także podczas codziennych spacerów i zabaw w pobliskim parku. Dlatego zawsze mam przy sobie octenisept i plastry opatrunkowe.

Octenisept działa odkarzająco, antyseptycznie, a co najważniejsze dziecko nie odczuwa dyskomfortu ani pieczenia podczas aplikacji na rankę.

Kolorowe plastry z ulubionymi bohaterami mogą zdziałać prawdziwe cuda! Ból i rozpacz mijają bezpowrotnie!

Obecnie jestem też na etapie testowania żelu hydrokoloidowego, który ma przyspieszać gojenie ran. Wg producenta jest niezastąpiony przy skaleczeniach, zadrapaniach, otarciach i pęknięciach skóry, a także przy oparzeniach. Jeśli się sprawdzi na pewno zakupię większe opakowanie. 

Za próbkę żelu dziękuję Oli 🙂

 

#2 NAWILŻANE CHUSTECZKI

Przydają się przed posiłkiem, w jego trakcie i po zakończeniu, przy zmianie pieluchy oraz po zabawie na placu zabaw i jeszcze w kilku innych sytuacjach.

 

Nawilżane chusteczki to moim zdaniem wynalazek wszechczasów, na miarę kultowych karteczek post-it czy kuchennych ręczników papierowych. Ludzie radzili sobie na długo przed ich wynalezieniem, ale gdy już pojawiły się w ich życiu nie potrafią z nich zrezygnować.

 

DOBRA RADA: Aby ograniczyć dźwigane kilogramy, wybieramy małe opakowania nawilżanych chusteczek.

 

Zauważyłam też, że takie małe opakowania wykorzystujemy rzeczywiście do końca. Wcześniej zdarzało nam się, że większe paczki wysychały lub dostawał się do nich piach i nie nadawały się do dalszego użytku. Okazało się więc, że te ekonomiczne opakowania wcale nie wychodzą ekonomiczniej.

 

Swoją drogą, ciekawa jestem czy wiecie jak kobiety-matki radziły sobie przed pojawieniem się na rynku takich chusteczek. Moja Mama opowiadała mi, że zawsze brała ze sobą na spacer wilgotną pieluchę tetrową, którą trzymała w plastikowym woreczku. Pomysłowe, prawda?

 

#3 ANTYBAKTERYJNY ŻEL DO RĄK

Pamiętam, że podczas pierwszych kilku tygodni po przeprowadzce do Londynu nagminnie myłam ręce swoje i dzieci. Otarło się to nawet o lekką paranoję, która na szczęście minęła w miarę przyzwyczajania się do nowej sytuacji.

 

Jednak niezaprzeczalnie w Londynie za czysto nie jest. Szczególnie w miejscach, gdzie pojawiają się setki tysięcy turystów możecie spodziewać się najróżniejszych bakterii i zarazków.

 

Najgorszym siedliskiem wszelkich drobnoustrojów jest londyńskie merto. Jakieś pół roku temu w angielskiej prasie ukazał się artykuł w którym dziennikarskie śledztwo ujawniło, że siedzenia w metrze linii District, Jubilee, Northern, Circle, Piccadilly, Metropolitan i Hammersmith & City nigdy nie były myte za pomocą odpowiednich detergentów, a jedynymi liniami, które są w ten sposób traktowane są Bakerloo, Victoria i Central – tylko, że odbywa się to raz na pół roku. Mnie osobiście ciekawi także czy ktoś myje poręcze schodów ruchomych w metrze 😉

 

Moim rozwiązaniem jest antybakteryjny żel do rąk, który według prodecenta zabija 99,9% bakterii. Oczywiście najlepiej byłoby go użyć już po umyciu rąk, ale my dla zdrowia psychicznego używamy go tak często jak się tylko da. Szczególnie po wyjściu z metra.

 

#4 KREDKI I ŁAMIGŁÓWKI; MAŁE ZABAWKI

To sprawdzony i niezawodny sposób na spokojne zjedzenie posiłku w restauracji, dłuższą podróż metrem lub gdy trzeba chwilę odpocząć w cieniu drzew podczas spaceru. 

 

Zawsze mam w plecaku podręczny zestaw kredek i kolorowanki dla synka/łamigłówki dla córeczki. W Poundlandzie (zwanym Funciakiem) można kupić świetne, małe książeczki idealne na taką okazję – 8 sztuk za 1£.

 

Zawsze zabieram też losowo wybrane małe zabawki: resoraki, figurki z jajek-niespodzianek lub coś co mi wpadnie w ręce przed wyjściem. Najważniejsze, żeby było małych rozmiarów i było niespodzianką dla dziecka. Wyjęcie ich w odpowiednim momencie wycieczki to gwarancja kilku lub nawet kilkunastu minut odwrócenia uwagi dziecka.

 

#5 UBRANIA NA ZMIANĘ

Śmieszna sprawa z tymi ubraniami na zmianę. Zazwyczaj nie przydają się, gdy nosimy je ze sobą, ale są niezbędne gdy akurat o nich zapomnimy.

 

Przydadzą się Wam, gdy czekoladowy lód zacznie kapać po brodzie i łokciach a potem dalej, a Wy nie zdążycie na czas wyjąć mokrej chusteczki; gdy zabawa na placu zabaw jest tak dobra, że po godzinie okazuje się, że dziecko weszło do fontanny całe; w końcu gdy podczas spaceru złapie Was niespodziewany deszcz, co przy angielskiej pogodzie jest całkiem prawdopodobne.

 

A Wy co uważacie za niezbędne w plecaku podczas zwiedzania z dziećmi? Napiszcie w komentarzach!

 

AutorOla

    1. Nam na szczęście przydarzają się raczej otarcia oraz małe skaleczenia, więc nie mam doświadczenia w poważniejszych ranach. Ale dobrze wiedzieć, żeby nie wystraszyć dzieci 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *