Pierwszy rok w Londynie za nami!

 

 

Dokładnie dzisiaj mija rok od kiedy staliśmy się mieszkańcami Londynu. Nigdy nie zapomnę podróży samolotem z Warszawy, podczas której czułam wielką ekscytację i jednoczesne skręcanie w żołądku. Tak wiele planów, ale i niewiadomych.

 

Ale najbardziej zdenerwowany był mój mąż, którego czekała sądna chwila. Już niedługo mieliśmy zobaczyć mieszkanie, które wynajął dla nas i które miało stać się naszym domem na co najmniej rok. Na szczęście mieszkanie okazało się w porządku, więc tego dnia nam obojgu spadł pierwszy kamień z serca. 😉

 

Ciekawa jestem, czy nasze dzieci gdy dorosną będą miały jakieś wspomnienia z tego dnia. A jeśli tak to czy będą one pozytywne? Czy dla nich to też był punkt przełomowy w życiu, tak jak dla nas. W każdym razie nie wykazywali oni nadmiernego zdenerwowania i jak zwykle tryskali energią, a zaraz po dotarciu do nowego mieszkania zażyczyli sobie spaceru do pobliskiego parku w celu znalezienia…placu zabaw oczywiście.

 

25 września 2016 roku pogoda była idealna, taka Złota Polska Jesień 😉 co sprawiło, że od razu świat wydawał się piękniejszy, a problemy mniej istotne. Pomocna była też adrenalina związaną z tak radykalną zmianą życia całej rodziny. Zresztą trzymała nas ona jeszcze kilka ładnych tygodni.

 


 

To ciekawe jak bardzo czas jest względny…myśląc o tym teraz wydaje mi się, że ten rok minął baaaardzo szybko. A przecież zdarzały się chwile, które wydawały się wlec w nieskończoność…Na przykład wieczory w lutym…wtedy prawie codziennie padało i wszyscy potrzebowaliśmy dawki energii, którą może dać tylko słońce. A czas się ciągnął i ciągnął…w ogóle nie zamierzał być naszym sprzymierzeńcem.

 

Na szczęście, bardzo szybko przyszła upragniona wiosna i już podczas naszej wycieczki na początku kwietnia złapaliśmy nieco nadmorskiej opalenizny i tym samym chęci do dalszych działań.

 

A potem już poszło z górki. Każdy weekend to była kolejna wycieczka w jakieś ciekawe miejsce w Londynie, a w czasie przerw w szkole wyjeżdżaliśmy nawet nieco dalej. Tak sobie myślę, że znaleźliśmy sobie świetny sposób na radzenie sobie z codziennością – podróże i zwiedzanie dziećmi. To sprawiło, że ten rok zaliczymy do naprawdę udanych.

 


 

Był to dla nas bardzo intensywny rok pełen wyzwań, ale i miłych niespodzianek, wielu nerwowych momentów, ale i cudownych chwil.

 

Aby lepiej zachować go w swojej pamięci pokusiłam się o małe podsumowanie naszego pierwszego roku z Londynie:

 

Codzienność:

10 – kilogramów więcej pokazuje teraz waga, przy czym jest to suma dla naszej czwórki. I od razu przypomnę Wam tylko, że dzieci bardzo szybko rosną w tym wieku 😉

6 – chorób i przeziębień przebyliśmy w tym roku. Zdumiewająco mało. Ten klimat nam służy 🙂

15 – produktów spożywczych kupiłam w poszukiwaniu ciekawych smaków, a które okazały się niezjadliwe, a może niewłaściwie je przyrządziłam…chociaż jak można źle przyrządzić chipsy o smaku krewetek ;)…blech.

 

Goście:

12 – osób z Polski odwiedziło nas w ciągu tego roku;

Julka i Hubert – nasi najmłodsi goście, którzy wraz z rodzicami niestrudzenie przemierzali londyńskie atrakcje i którym w ciągu 3 dni udało się zobaczyć nadzwyczajnie dużo. Gorąco pozdrawiamy i zapraszamy jeszcze raz!

Moja Babcia Podróżniczka – nasz najstarszy gość, który mimo swoich 77 lat nie zrezygnował z odwiedzenia Nas w innym kraju. Buziaczki Babciu!

35 – osób obiecywało nam, że nas odwiedzą i jak do tej pory tylko obiecują 😉

 

Zwiedzanie:

287 – dni spędziliśmy w Londynie, w tym  197 słonecznych i tylko 90 deszczowych (lub z przelotnym deszczem). Hmmm…Całkiem obiecująca ta pogoda. Mam tylko nadzieję, że nie było to szczęście początkującego.

78 – dni spędzonych poza Londynem, w tym 55 na urlopach w Polsce

1800 – mil przejechanych samochodem do miejsc przeznaczenia (poza Londynem). Bardzo cieszę się,że tak niedaleko tu nad wybrzeże 🙂

45 – cudownych wycieczek w Londynie i nieco dalej za nami! Jeśli chcecie zobaczyć te opisane do tej pory spójrzcie na naszą mapę atrakcji.

1 (niestety tylko jedno, ale za to jakie!) – wyjście rodziców bez dzieci.

 

Miejsca:

Sky Garden – nasza ulubiona bezpłatna atrakcja jak do tej pory, chociaż dzieci pewnie wybrałyby jednak place zabaw.

Wycieczka statkiem po Tamizie – nasza ulubiona płatna atrakcja jak do tej pory i tutaj jesteśmy zgodni.

London Zoo – atrakcja w Londynie do której na pewno już nie wrócimy, bo nie jest warta swojej ceny.

Durdle Door – najpiękniejsze miejsce poza Londynem, które udało nam się zobaczyć podczas minionego roku.

 

Pełni nadziei i pozytywnej energii zaczynamy kolejny rok życia w Londynie. Myślę, że będzie nieco łatwiejszy, bo jesteśmy o niebo bogatsi w doświadczenia z minionego roku, poza tym coraz mniej nas dziwi, a coraz więcej cieszy. Mamy mnóstwo planów wycieczkowych i tych na życie. Trzymajcie więc za nas kciuki, aby wszystkie je udało się zrealizować.

 

Odwiedźcie nas też na Instagramie – @zwiedzamylondynzdziecmi:

 

A Wy jak wspominacie swój pierwszy w Londynie? A może za Wami przeprowadzki do innych ciekawych miejsc. Podzielcie się ze mną swoimi emocjami z przełomowych dni w Waszym życiu! 

 

AutorOla

  1. Nie nie ja nie chcę kopiować calego Twojego tekstu tylko chcę kilka zdań przeczytać i przerobić do potrzeb video to nie jest karalne przeciesz dlatego Cię poinformowałem ,myślałem że to jest ok trochę źle to sformułowałem w pierwszej wiadomości.ja nie piszę bloga i nie jestem blogerem ,Spytam czy mogę przeczytać kilka zdań a nie napisać
    i zrobić z tego pięknie video oczywiście na moim poziomie i z moimi możliwościami.do tego umieszczę w opisie nazwę państwa bloga
    Pozdrawiam
    Ulung tv.
    Ps.piszę w komentarzu tą wiadomości bo odrzuca mi z maila

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *